Loneliness, czyli dramat w trzech aktach

Do 23 grudnia możemy oglądać w wrocławskim Rumbarze selekcję zdjęć z długoterminowego projektu Marcina Watemborskiego pt. „LONELINESS”. Podczas wernisażu zadaliśmy autorowi kilka pytań.

 

 

 

Czym jest dla Ciebie „Loneliness”?

 

„Loneliness ” jest przede wszystkim moim bardzo osobistym projektem, który realizuję mniej więcej od 2015 roku – nie jestem w stanie określić dokładnej daty, bo tak naprawdę ciężko jest powiedzieć kiedy wszystko się zaczęło. Jest to przełożenie moich uczuć na to, co się dzieje.

Projekt opowiada o osamotnieniu – poczuciu alienacji. Staram się opowiedzieć tę historię w bardzo osobisty sposób. Wszystko zaczęło się od momentu, gdy dokonałem weryfikacji moich wewnętrznych wartości i skonfrontowałem je ze światem rzeczywistym.

Obserwując świat trudno mi było znaleźć spełnienie tych wartości – a to powodowało kolejne przemyślenia, kolejne uczucia. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że ja jako człowiek jestem przesycony ogromem emocji – postanowiłem wyrazić i przede wszystkim to wyzwolić za pomocą fotografii.

 

Wszystkie Twoje modelki to atrakcyjne, zgrabne dziewczyny. Dlaczego taki target, dlaczego akurat one?

 

Kobiety, które występują w projekcie „Loneliness” w większości w ogóle nie są profesjonalnymi modelkami…

 

Ale to wciąż ładne i zgrabne dziewczyny…

 

To kwestia estetyki, którą przyjąłem. Absolutnie nie ma w tym żadnego seksizmu! Jak wspominałem – większość z tych dziewczyn nie jest profesjonalnymi modelkami. Z tego, co pamiętam, to może trzy mają doświadczenie w modelingu.

Reszta to są osoby, które w jakiś sposób przyciągnęły moją uwagę i dlatego zaproponowałem im sesję – jednak to zawsze odbywało się po długiej rozmowie. Nigdy nie proponuję ludziom sesji, zanim ich chociaż trochę nie poznam. Musze wiedzieć, że między mną a osobą, którą fotografuję wywiązuje się pewnego rodzaju chemia, że jest jakaś metafizyczna więź. Wtedy jestem w stanie ująć moje emocje za pośrednictwem ciała osoby, którą fotografuję.

Jeżeli chodzi o urodę dziewczyn, cóż mogę powiedzieć – jestem estetą i wydaje mi się, że dobierałem te modelki według mojego gustu. Przyciągnęły moją uwagę, ale nie koniecznie to była kwestia urody – być może było to spojrzenie, uśmiech i potoczyło się to dalej.

 

Dopuszczasz w dalszej realizacji projektu osoby bardziej zróżnicowane pod względem wyglądu, płci i innych?

 

Jak najbardziej. Nie ograniczam się przy wyborze modeli tylko i wyłącznie do ładnych i młodych dziewczyn – to byłoby absurdem, no i seksizmem – a ja jestem bardzo poprawny politycznie. (śmiech) Absolutnie nie wykluczam w przyszłości doboru mężczyzn, jako modeli. W istocie oni pojawili się już w tym projekcie, fakt – nie pokazałem ich w obecnej selekcji.

Starałem się pokazać trzy rodzaje czy też typy zdjęć – historie. Są trzy fotografie, na których modelki są anonimowe, zasłonięte i mocno depresyjne – odsunięte od świata. Na następnych zdjęciach są dwie dziewczyny, które mają spojrzenie bezpośrednio zwrócone w obiektyw. To bardzo mocno podkreśla emocjonalność tych ujęć… Kolejne trzy są zdystansowane w inny sposób.

Za pośrednictwem doboru zdjęć starałem się zbudować fabułę. Można powiedzieć, że to dramat w trzech aktach.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Dzięki.

 

Rozmawiała Joanna Malik

 

 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: SAMOTNOŚĆ BEZ POCZĄTKU I KOŃCA

 

 

Wystawę zdjęć Marcina Watemborskiego pt. LONELINESS możemy ogladać do 23 grudnia 2017 roku w Rumbarze przy ul. Św. Antoniego 2/4 we Wrocławiu, wstęp wolny.

 

 

Marcin Watemborski – rocznik 1990, dziennikarz, fotograf portrecista, absolwent Dolnośląskiej Szkoły Wyższej.

Fotografią zajmuje się od 2006 roku, kiedy to w jego ręce, za sprawą ojca, trafił pierwszy aparat. Wraz z rozwijającą się pasją zmienił plany życiowe i ukończył studia pierwszego stopnia na kierunku „Media cyfrowe i komunikacja elektroniczna”, a następnie obronił tytuł magistra na specjalności „Fotografia w multimediach”.

Człowiek biegły w technikach fotografii cyfrowej oraz postprodukcji obrazu. Z zamiłowania podejmuje się zgłębiania technik tradycyjnych z naciskiem na czarno-białą średnioformatową fotografię negatywową, w której to właśnie znajduje spełnienie twórcze.

Przez kilka lat pracował jako fotoreporter, ale prawdziwą pasję odnalazł w fotografii portretowej kobiet. Najbardziej ceni sobie nawiązanie intymnej, metafizycznej więzi z modelką. Podczas realizowania sesji pozwala mu to na doskonałe oddanie treści dzieła, za pośrednictwem ciała jego bohaterki.

 

Marcin Watemborski – fot. Patrycja Szczurowska

 

 

Zdjęcia z projektu Loneliness