Popielcowe misteria: „Descensus Christi ad inferos”

Samo słowo „oratorium” brzmi poważnie i budzi poważne skojarzenia: chór, orkiestra, ogromne rozmiary i podniosła, religijna treść. „Descensus Christi ad inferos”, oratorium Rafała Augustyna, to przykład tego, jak współcześni kompozytorzy grają z klasycznymi formami, wypełniając je nową treścią.

 

Zgodnie z ustalonymi wzorcami oratorium Rafała Augustyna również odwołuje się do tematyki religijnej, jednak na tym kończą się podobieństwa do klasyki. Zamiast scen biblijnych, kontemplacji ewangelicznych wersetów czy komentarzy do świętych tekstów kompozytor proponuje nam historię zaczerpniętą z apokryficznej ewangelii Nikodema.

 

Oto po śmierci Jezusa na krzyżu trzech pobożnych rabinów spotyka przed miastem swoich dwóch zmarłych niedawno przyjaciół, Karinusa i Leucjusza, kroczących na czele legionu innych powstałych z martwych. Głoszą oni, że do życia przywrócił ich głos Jezusa, rozlegający się w Otchłani, dokąd zstąpił, aby pokonać Szatana i wyzwolić ludzi spod władzy śmierci.

 

Wezwani przed sanhedryn Karinus i Leuncjusz spisują swoje świadectwa. Przywołują w nich wizję zebranych w Otchłani Adama i Ewy, ich syna Seta, króla Dawida, proroka Izajasza i Jana Chrzciciela, z których każdy w głosie nadchodzącego rozpoznaje głos Zbawiciela. Piekło i Szatan w starciu z Synem Bożym nie mają najmniejszych szans, a ich tchórzliwa obrona i wzajemne zdrady są tyleż groteskowe, co karykaturalne.

 

W opowieści tej pobrzmiewa popularny w starożytności motyw zejścia do podziemi, znany chociażby z „Odysei”, „Eneidy” czy sumeryjskiego mitu o zejściu do piekieł bogini Isztar.

 

Nawet mając na uwadze ten kontekst, treść oratorium był dla mnie przede wszystkim fantastyczną groteską i zamiast skłaniać do refleksji czy zapraszać do ezoterycznych misteriów przejścia, okazała się zaledwie pożywką dla wyobrażonych marszów zombie.

 

Można zastanawiać się, czy kompozytor świadomie chciał zerwać z tradycyjnym pojmowaniem oratorium, zmienić jego sens i zagrać z konwencją. Można spierać się, czy między wierszami apokryficznej ewangelii – która w najlepszym razie bawi – nie zawiera się komentarz do zmieniającej się roli religii w dzisiejszych społeczeństwach.

 

Według mnie zabieg przywołania ostatniej części ewangelii Nikodema w niezmienionej formie nie był do końca udany. Literacka jakość apokryfu jest mocno dyskusyjna, a sam intrygujący temat oratorium – co robił Chrystus w podziemiach, czy był żywy czy martwy, czy zmartwychwstanie należy rozumieć dosłownie – został sprowadzony do karykatury i czarnego humoru.

 

Znacznie ciekawsza była warstwa muzyczna, choć i tu miłośnicy klasyki mogą mieć wątpliwości. „Descensus Christi ad inferos” wykonuje gregoriańska schola Schola Gregoriana Silesiensis, chór Akademii Muzycznej im. Stanisława Kurkowskiego oraz Chór NFM wraz z solistami.

 

I tutaj Rafał Augustyn również zdaje się zapraszać słuchaczy do gry i porzucenia stereotypów. Schola faktycznie prowadzi nas jako narrator jednogłosowym śpiewem, ale zapomnijcie o średniowiecznych skalach modalnych: kto szuka drugiej „Bogurodzicy”, będzie niemile zaskoczony. Przepiękne renesansowe brzmienia towarzyszą tylko głosom postaci, które nie należą do ziemskiego porządku. Poza nimi muzyka nasycona jest niezgodnie brzmiącymi interwałami i nieoczywistymi harmoniami, które zdają się ilustrować świat pogrążony w chaosie po śmierci Jezusa. Partie te stawiają przed wykonawcami – dotyczy to zwłaszcza roli Szatana, kreowanej przez Roberta Pożarskiego – duże wymagania techniczne.

 

Niezwykłe wrażenie daje za to wykorzystanie przestrzeni i samo rozmieszczenie wykonawców. Chór Akademii Muzycznej zajmuje miejsca wśród widowni, co sprawia, że jesteśmy wręcz otoczeni muzyką. Warto również zauważyć, że Chrystus, którego partię wykonuje Michał Pytlewski, fizycznie „zstępuje do piekieł”, schodząc przez widownię Piekarni w kierunku położonej niżej sceny.

 

Dopełnienie oratorium stanowiła oszczędna, symboliczna scenografia i elementy multimedialne. Na duży plus należy policzyć właśnie tę oszczędność: najważniejsza rola w tym wydarzeniu należała do muzyki i na szczęście twórcy nie próbowali jej przyćmić ani odwrócić uwagi słuchaczy od złożonej, gęstej faktury utworu. Biblijne postaci pojawiały się w konstrukcji przypominającej prawosławny ikonostas, z wysokości którego wykonywały swoje partie, nie zaburzając pojawieniem się dramaturgii utworu, a raczej kontrapunktując kolejne epizody oratorium.

 

Moje zastrzeżenie budziły natomiast niektóre animacje. Wykorzystanie w nich „ożywionych” postaci z cyklu drzeworytów „Czterej jeźdźcy Apokalipsy” Albrechta Dürera było ciekawym pomysłem, natomiast obecność animowanych płomieni w tle uważam za skojarzenie zbyt proste i banalne w kontekście prezentowanej muzyki.

 

Oratorium w swojej klasycznej postaci nie było utworem scenicznym, przewidującym grę aktorską, jaką znamy z opery, nie miało także charakteru teatralnego. Czy „Descensus Christi ad inferos” broniłoby się jako utwór tylko muzyczny, bez dekoracji, ruchu scenicznego i reżyserii?

 

Prawdopodobnie tak, jednak śmiem twierdzić, że to właśnie te elementy, mimo pewnych niedociągnięć, mogą przekonać sceptyków do takiej formy współczesnej muzyki. Warto spróbować.

 

Zuzanna Ilków

 

Descensus Christi ad inferos
Oratorium apokryficzne Rafała Augustyna w jedenastu częściach
Instytut Grotowskiego, Piekarnia, Wrocław, luty 2020

Kompozytor: Rafał Augustyn
Dyrygent: Agnieszka Franków-Żelazny
Koncepcja inscenizacyjna: Jarosław Fret
Wykonawcy: • Schola Gregoriana Silesiensis, kantor precentor: Robert Pożarski; kantorzy: Marek Czapiński, Leszek Kubiak, Krzysztof Ochnik, Mateusz Pigoń, Adam Skobliński, Lech Templin, Konrad Zagajewski; • Chór NFM; • Chór im. Stanisława Krukowskiego
Partie solowe: Chrystus – Michał Pytlewski; Trzej Rabini – Paweł Zdebski, Łukasz Wilda, Piotr Woroniecki; Leucjusz – Dawid Dubec; Karinus – Wolodymyr Andruszczak; Nikodem – Michał Kanafa; Annasz – Andrzej Górniak; Kajfasz – Marek Fras; Piekło – Mikołaj Bońkowski; Szatan – Robert Pożarski; Adam – Marek Paśko; Set – Krzysztof Domański; Michał Archanioł – Ewelina Wojewoda; Ewa – Agnieszka Ryman; Izajasz – Maciej Adamczyk; Jan Chrzciciel – Paweł Frasz; Dawid – Filip Chudzicki; Łotr – Andrij Szkrabiuk
Czas trwania: ok. 75 min
Współproducent: Narodowe Forum Muzyki
Partner: Stowarzyszenie Schola Gregoriana Silesiensis

 

Domenico Beccafumi, Chrystus w limbo
Zdj. Wikipedia